W ten sposób już po wyjściu Shepparda słyszano zza drzwi rzekome urywki rozmowy, co wykluczało winę lekarza, ponieważ dowodziło, że Ackroyd jeszcze w tym czasie żył. Sheppard zaaranżował dodatkowo telefon do siebie, rzekomo z informacją o śmierci Ackroyda, od jednego z pacjentów, stewarda wyruszającego tego wieczoru w daleki rejs, co dało mu możliwość pojawienia się na miejscu zbrodni jako pierwszemu i zabranie dyktafonu.

Po ujawnieniu odkrycia prawdy Poirot poinformował Shepparda, że nazajutrz zgłosi swe odkrycie inspektorowi policji. Zabieg ten był celowy, gdyż Poirot chciał w ten sposób dać mordercy czas na popełnienie samobójstwa i tak też ostatecznie skończył się los doktora.

Fenomen powieści Książkę uważa się za jedno z najświetniejszych i najbardziej znanych dzieł autorki. Jej fenomen polega między innymi na tym, że jest jedną z pierwszych powieści kryminalnych, w których sprawcą okazał się sam narrator. Autorka celowo skonstruowała opowiadanie Shepparda w taki sposób, że nie było w nim ani jednego kłamstwa – ukazuje on po prostu jedynie ogólnikowe wydarzenia i postępy w śledztwie, starannie omijając przy tym swój udział. Celowo również ani razu nie pada zdanie opisujące głębsze przemyślenia doktora w kwestii osoby mordercy.