Projekty: prezydencki, SLD, PSL i UP oraz KPN jako zasadę prawa wyborczego wymieniały także proporcjonalność.
Projekt obywatelski stanowił natomiast, że: „Co najmniej 2/3 ogólnej liczby posłów jest wybieranych w wyborach większościowych z zastrzeżeniem, że w pierwszej turze głosowań dla wyboru potrzebna jest bezwzględna większość ważnie oddanych głosów” (art. 60).
Podczas dyskusji w Komisji Konstytucyjnej kwestia proporcjonalności wzbudzała kontrowersje. Michał Drozdek, który reprezentował w pracach konstytucyjnych Mariana Krzaklewskiego, krytykował proporcjonalność argumentując, że wybory proporcjonalne podtrzymują stan rozdrobnienia partyjnego i oderwanie partii politycznych od zaplecza społecznego.
W trakcie drugiego czytania w Zgromadzeniu Narodowym senator Zbigniew Romaszewski i poseł Wojciech Błasiak zgłosili poprawkę, która przewidywała skreślenie wyrazu „proporcjonalne” z projektu konstytucji. Z. Romaszewski stwierdził, że ordynacje proporcjonalne: „[…] odbierają wyborcom bezpośredni wpływ na obsadę kadrową parlamentu. […] Albowiem posłowie, na dobrą sprawę, są nominatami swoich kierownictw partyjnych, a nie są wybierani przez wyborców”.