Atakujące siły francuskie zostały podzielone na cztery części. Pośrodku było trzystu najlepszych rycerzy dowodzonych przez marszałka Clermonta razem z niemieckimi najemnikami uzbrojonymi w piki. Celem tej grupy było dotarcie do osławionych angielskich łuczników i ich wyeliminowanie. Za nimi miały nacierać trzy grupy piechoty, w tym przypadku podobnie jak u Anglików spieszonej kawalerii dowodzonej przez Delfina (późniejszego króla Francji Karola V), księcia Orleanu oraz króla Jana II.
Zaraz na początku bitwy Anglicy upozorowali odwrót na lewym skrzydle, co sprowokowało szarżę francuskich rycerzy za uciekającymi łucznikami. Atakujący zostali momentalnie zasypani morderczym gradem strzał, tym bardziej skutecznym, że łucznicy mierzyli do koni. W sukurs kawalerii pośpieszyła piechota Delfina, która dotarła aż do angielskich linii, ale po zaciekłej walce musiała ustąpić dla przegrupowania. Następna fala piechoty księcia Orleanu widząc, że ludzie Delfina odstąpili od ataku, spanikowała i zawróciła, osłabiając tym samym kolejny atak prowadzony przez samego króla. Pomimo tego atak ten był najsilniejszy ze wszystkich. Na domiar złego Anglikom skończyły się strzały.