Choć koncentruje się na grupach religijnych ekstremistów, obecnie posiadających także broń masowej zagłady, jest równie krytyczny wobec łagodniejszych form religijności, które opisuje jako "kontekst uniemożliwiający adekwatną odpowiedź wobec przemocy wywołanej religią".

Poddaje analizie charakter samych wierzeń, podważając pogląd, że możemy się po prostu cieszyć swobodą wierzeń - ponieważ, jak pisze, "wiara zawiera potencjał działania". Żeby być użyteczna musi jednocześnie być logiczna i spójna oraz zgodna z prawdą. Ponieważ jak dotąd wierzenia religijne nie znalazły niezależnego potwierdzenia w materiale empirycznym, Harris porównuje religię do zaburzenia umysłowego, które, jak pisze, "pozwala skądinąd normalnym ludzkim istotom korzystać z owoców szaleństwa i uważać je za święte". Pisze o "zbiorowym szaleństwie" oraz że jest "zwykłym przypadkiem w historii, że pogląd iż Stwórca wszechświata może słyszeć nasze modlitwy jest uważany za normalny, podczas kiedy za objaw szaleństwa wzięte byłoby stwierdzenie, że komunikuje się kroplami deszczu wystukując komunikaty alfabetem Morse'a na szybie naszej sypialni."