Prezentowany na Malcie kontrowersyjny spektakl „Pogrzeb mamusi” Turbo Cacahuete (artyści maszerowali z trumną po mieście, weszli z nią do sklepu mięsnego, próbowali ją też wnieść do szpitala) wywołał burzę w środowisku teatralnym i w mediach. „Dyskusja toczyła się chyba pół roku i wręcz postawiła pod znakiem zapytania dalsze losy festiwalu. Wtedy jednak poparło nas wielu ważnych ludzi z polskiego i międzynarodowego środowiska kulturalnego. To podbudowało nasze prawo do pokazywania pewnych rzeczy, które mogą budzić kontrowersje.” – komentuje wydarzenia Michał Merczyński. Pierwsze lata festiwalu przyniosły też dofinansowanie z funduszy unijnych. W ramach programu Kaleidoscope, w 1994 roku Malta dostała pierwszy unijny grant w Wielkopolsce.
Festiwal Malta przyciągał na swoje spektakle tysiące widzów. Dobrze wpisał się w czas przełomu politycznego i kulturowego w Polsce. Dyrektor artystyczny festiwalu, Lech Raczak powiedział kiedyś, że „więcej osób przychodzi na spektakle maltańskie niż na mecze Lecha Poznań.” „Ludzie chcieli się spotykać i Malta była dobrym pretekstem. Nie było jeszcze tylu kanałów w telewizji, a docierająca do nas komercja ograniczała się do straganów z pończochami i mandarynkami przed blaszanymi supersamami.