Decyzja ta, potępiana z dzisiejszej perspektywy przez większość historyków, miała być podyktowana obawą przed kolejnymi nalotami, grożącymi zniszczeniem okrętu („Gryf” nie miał żadnego opancerzenia komór minowych i nawet pojedyncze trafienie bombą lub pociskiem mogło spowodować katastrofalną w skutkach eksplozję przewożonych min), doznanymi uszkodzeniami i złym stanem technicznym min, których mechanizmy mogły się rozregulować w wyniku doznanych wstrząsów. Niewątpliwym błędem kapitana Łomidze było niepowiadomienie o swym rozkazie Dowództwa Floty, ani dowodzącego „Wichrem” komandora Stefana de Waldena, który - nie wiedząc o fiasku całej operacji - skierował swój niszczyciel w rejon dozoru pod Pilawą. Nocą obserwatorzy na polskim okręcie zauważyli w odległości około 4500 m dwa niemieckie niszczyciele (według historyków były to najprawdopodobniej „Georg Thiele” i „Richard Beitzen”), a wkrótce kolejny okręt, rozpoznany jako krążownik lekki „Leipzig” (w rzeczywistości prawdopodobnie niszczyciel „Leberecht Maass” lub któryś z eskortowców). Związany rozkazami o osłanianiu operacji Rurka, a nie wiedząc o jej anulowaniu, dowódca „Wichra” nie zdecydował się wydać rozkazu o otwarciu ognia.
Źródło i licencja
Fragment artykułu Wikipedia — Operacja Rurka · historia autorów.
Tekst: CC BY-SA 4.0. Wydzielono fragment z dłuższego artykułu.