Wkrótce policjanci zaczęli filmować samochody, do których wsiadają prostytutki w Spokane by następnie sprawdzać ich tablice rejestracyjne. Nie udało się jednak zapobiec kolejnym zabójstwom.
W nocy 10 listopada 1998 w czasie obserwacji policyjnej zatrzymano Roberta Yatesa jadącego z prostytutką. Kobieta twierdziła, że zna kierowcę i że ten tylko podwozi ją do domu. Policjanci puścili oboje wolno, ale po powrocie na posterunek okazało się, że Robert Yates został zatrzymany w sprawie już rok wcześniej, gdy poszukiwano białego Chevroleta. Wtedy też został puszczony wolno. Niedługo potem na posterunek zgłosiła się prostytutka, która została napadnięta przez klienta dwa miesiące wcześniej. Klient jeździł Chevroletem i jak sam stwierdził miał pięcioro dzieci. Po stosunku brutalnie pobił kobietę, ale ta resztkami sił zdołała uciec.
Po raz pierwszy Roberta oficjalnie przesłuchano w 1999. Stwierdził, że nigdy nie był z prostytutką w Spokane. Odmówił też dodatkowych badań DNA. Zeznanie innej prostytutki spowodowało, że podjęto decyzję o jego zatrzymaniu. Yates szybko się załamał, gdy dotarło do niego, że grozi mu kara śmierci. Przyznał się do zabójstwa 13 kobiet i wyjawił detektywom, że jedną z ofiar zakopał w swoim ogrodzie. Faktycznie – dwa metry od domu znajdowały się szczątki kobiety.