W latach 80. XIX w. szerszy wywód za istnieniem Bolesława Zapomnianego przedstawił Tadeusz Wojciechowski, który oprócz kroniki wielkopolskiej oparł się także na wzmiance z XIII-wiecznego żywota św. Stanisława o oddaniu Kazimierza w młodości do opactwa w Cluny i jego powrocie do Polski w celu objęciu tronu po siedmiu latach spędzonych „w habicie”. Uznał, że gdyby Kazimierz miał być jedynym synem Mieszka, nie oddano by go do klasztoru, gdyż utracono by w ten sposób następcę tronu – jeśli zatem Kazimierz znalazł się w klasztorze, Mieszko musiał mieć innego syna, który objąłby po nim tron. Brak wzmianek o mnichowstwie Kazimierza w jakichkolwiek innych źródłach, bliższych czasowo wydarzeniom (w tym kluniackich) oraz wyraźną sprzeczność z relacją Galla Anonima wyjaśniał za pomocą teorii, jakoby Wincenty z Kielczy pisząc żywot św. Stanisława opierał się na jakiejś zaginionej starszej opowieści (poemacie) o Kazimierzu, a sam Kazimierz nie był w Cluny, a którymś z polskich klasztorów, w którym obowiązywały reguły kluniackie.