Tam dołączył do floty brytyjski dyplomata Nicholas Vansittart, który poinformował dowództwo o odrzuceniu przez Danię ultimatum.
Pomimo wyraźnych instrukcji otrzymanych od admiralicji, by rozerwać ligę, jeśli to konieczne to nawet siłą, cechujący się dużą ostrożnością Parker posuwał się bardzo wolno. Zamierzał ograniczyć się jedynie do zablokowania wyjścia z Bałtyku, i to pomimo realnego zagrożenia, że floty państw tworzących ligę połączą się.
Zupełnie odmienny punkt widzenia miał Nelson, który ignorując Danię i Szwecję pragnął wpłynąć bezpośrednio na Bałtyk i uderzyć na Rosjan. W końcu Nelsonowi udało się przekonać Parkera, by ten zaatakował duńską flotę, która skoncentrowała się nieopodal Kopenhagi. Szwedzi obiecali Duńczykom, że w razie zagrożenia przybędzie im z pomocą flota szwedzka stojąca w Karlskronie. Nie mogła jednak przybyć z powodu przeciwnych wiatrów. Prusacy z powodu słabej marynarki wojennej w ogóle się tutaj nie liczyli.
Flota brytyjska przebyła cieśniny duńskie 30 marca, posuwając się tak blisko wybrzeży szwedzkich jak to tylko możliwe, by być poza zasięgiem dział duńskich okrętów. Na szczęście dla Brytyjczyków szwedzkie baterie nadbrzeżne milczały.