Narastanie problemu W okresie jego ekspansji w latach 50. XX wieku jazz został uznany za formę sztuki i w dodatku sztuki amerykańskiej. W związku z tym został ustalony przez krytykę jazzową pewien kanon muzyki jazzowej i utwory czy płyty jazzmanów były oceniane na ile są zgodne z kryteriami. Jeśli nie były zgodne – otrzymywały niskie oceny. Dlatego zarówno Charlie Parker jak i Duke Ellington domagali się, aby nie nazywać ich muzyki jazzem. Krytycy narzucili swój punkt widzenia i dyktowali społeczeństwu, co jest dobrym jazzem, a co jest złym jazzem, a nawet, co jest jazzem, a co nim nie jest. W większości po jakimś czasie zaakceptowali bebop i z entuzjazmem przyjęli nagrania nonetu Milesa Davisa Birth of the Cool i w konsekwencji nowy styl zwany cool jazzem. I na tym poziomie się zatrzymali.

Problemy poszukujących artystów typu Ornette’a Colemana, Cecila Taylora, Alberta Aylera i nawet Johna Coltrane’a z krytyką wykazały, że poszukujący artyści, a zwłaszcza ci, którzy próbują zrobić karierę na swoich własnych prawach, spotkają się z atakiem ze strony zagrożonych krytyków. Obrazuje to problem jaki miał Miles Davis po wydaniu w 1956 r. albumu Sketches of Spain. Krytycy stwierdzili, że to nie jest jazz;