O świcie 11 września batalion, przy którym znajdował się też i dowódca pułku, dotarł do Czarnej Brzeziny. W tym czasie sytuacja w terenie przedstawiała się następująco: most na Narwi pod Strękową Górą był zniszczony, schrony i umocnienia pod Giełczynem nie miały już obsady, a na pozycji obronnej było wielu zabitych. Natomiast z Wizny, w kierunku Jeżowa, posuwała się niemiecka kolumna pancerno-motorowa z 3 Dywizji Pancernej.
Żołnierze I/135 pp, po wyładowaniu z samochodów, ukryli się w lesie i zaroślach Brzeziny. Byli u kresu sił i ze zmęczenia posnęli. W tej sytuacji ppłk Tabaczyński rozkazał jedynie wykonać w nocy z 11 na 12 września wypad na przeprawy nieprzyjaciela, po czym odjechał do Osowca. Tam otrzymał od gen. Olszyny-Wilczyńskiego zarządzenie przerwania działań, powtórnego załadowania całego 135 pułku z obsadą Twierdzy „Osowiec” na transporty kolejowe i przegrupowania żołnierzy do Małopolski Wschodniej. Zgodnie z rozkazem należało odtransportować wszystkie oddziały z obszaru graniczącego z Prusami Wschodnimi, a pozostawić jedynie obsadę granicy litewskiej i sowieckiej. Nocny wypad pod Wizną nie został więc wykonany, a I/135 pp wyruszył w drogę powrotną do Osowca.