brygadier Jan Pawlikowski, który korzystając z pomocy jednego francuskiego konnego strzelca uderzył na całą kompanię, unieszkodliwił 2 oficerów i wziął do niewoli 57 zmieszanych tym faktem ludzi oraz por. Telesfor Kostanecki, który z 8 ułanami zaatakował 6 gotowych do strzału dział będących pod osłoną 60 pieszych i zdobył je. Na koniec pułk odciął drogę uciekinierom i zaszedł tyły nieprzyjaciela. Za bitwę pod Hohenlinden Polacy otrzymali pochwałę od gen. Moreau.
Słysząc ogień działowy na swych tyłach, arcyksiążę Jan zaczął wysyłać do tyłu oddział za oddziałem, jednak każdy z wysłanych oddziałów został pobity przez dywizję Richepanse'a. Moreau widząc, że szykuje się zwycięstwo, rzucił swoje pozostałe dywizje do ataku. Kolumna Kollowrata otoczona z trzech stron przez dywizje Neya, Grouchy'ego i Richepanse'a została rozbita. Sam arcyksiążę Jan zdołał uniknąć niewoli, jednak aż 9 000 żołnierzy austriackich i bawarskich wraz z 76 działami wpadło we francuskie ręce. Austriacy i Bawarczycy przyznali się do 4 600 zabitych i rannych, natomiast Francuzi mówili o 1 900 zabitych i rannych. Śmiertelnie ranny został Louis Bastoul.