Słysząc ogień działowy na zachodzie i na południu, Baillet wpadł w panikę. Podzielił swą kolumnę na małe części próbując nawiązać kontakt bojowy z wojskami francuskimi od frontu i jednocześnie nawiązać po obu stronach łączność z innymi kolumnami wojsk austriackich. W czasie, gdy Baillet nie wiedział co robić, Kienmayer i Kollowrat rozpoczęli uderzenie na główną linię wojsk francuskich. Jednak dywizje Greniera i Grouchy'ego stawiały twardy opór i nie dały się zepchnąć z zajmowanych pozycji.

Około południa Decaen wsparł brygadę Doueta w okolicach południowego obrzeża pola bitwy. Sytuacja była bardzo płynna, a wiele oddziałów obu stron błądziło w zaśnieżonych lasach. W końcu część dywizji Richepanse'a, w której znajdowała się polska piechota, wspólnie z dywizją Decaena zatrzymały kolumnę Riescha i zepchnęły ją na wschód. Reszta dywizji Richepanse'a wraz z jazdą Legii Naddunajskiej uderzyła od południa na kolumny Kollowrata. Polska jazda (lansjerzy) początkowo pomogła pokonać dwa bataliony bawarskie, krocząc na czele głównej kolumny rozstrzygającego, prawego skrzydła francuskiego, wreszcie atakując z boku główną nieprzyjacielską kolumnę walnie przyczyniła się do zwycięstwa. Uznanie zdobyli m.in.