W okresie poprzedzającym ich upadek banki stawały się w coraz większym stopniu zależne od pożyczek krótkoterminowych, co doprowadziło do powstania poważnego ryzyka refinansowania.
Pod koniec 2007 r. banki znajdowały się w posiadaniu aktywów o wartości dziewięciokrotnie wyższej niż PKB Islandii. Już w 2006 r. zwracano uwagę, iż Bank Centralny Islandii nie jest w stanie sprawować należytego nadzoru nad systemem bankowym i wyrażano wątpliwość co do jego zdolności do pełnienia roli pożyczkodawcy ostatniej instancji. Pod koniec 2007 r. kwota krótkoterminowego zadłużenia Islandii (zaciągniętego głównie na potrzeby finansowania działalności banków) była 15-krotnie wyższa od wysokości rezerwy walutowej, a wartość depozytów zagranicznych utrzymywanych przez trzy największe banki 8-krotnie przekraczała poziom tej rezerwy. Kwota środków przechowywanych w Funduszu Gwarancyjnym Deponentów i Inwestorów była minimalna w porównaniu z wartością depozytów bankowych, które miał on zabezpieczać. Powyższe czynniki przyczyniły się do zwiększenia podatności Islandii na wybuch paniki bankowej.