Obawiając się najgorszego, młodzi liberalni zakonnicy, a w ślad za nimi również starsi, postanowili opuścić klauzurę i schronili się w prywatnych domach. Zabrali z klasztoru najcenniejsze możliwe do przeniesienia sprzęty i oddali je na przechowanie mieszkańcom okolic. Niemal wszystko zaginęło. W klasztorze została biblioteka, archiwa i groby królewskie.
W roku 1833, w czasie pierwszej wojny karlistowskiej lotne kolumny wojska urządziły w klasztorze kwaterę. Żołnierze sprofanowali groby. W poszukiwaniu złota i kamieni szlachetnych spalili znalezione w nich szaty. Później zebrano księgi, dokumenty oraz to, co zostało w grobach i przewieziono do Tarragony na przechowanie.
Rabunki, pożary i zaniedbanie przemieniły kompleks klasztorny w zapomniane ruiny. W roku 1930 stworzono Patronat Poblet, by odrestaurować mury i pozostałe w klasztorze dzieła sztuki. Powstało również Stowarzyszenie Przyjaciół Klasztoru. Dzięki temu udało się odrestaurować znaczną część budynku i już w roku 1940 zamieszkało w nim czterech zakonników.