W maju zwyciężył w rzymskim challengerze, pokonując w meczu finałowym Gilles’a Müllera 7:6(3), 6:3.
Podczas French Open Polak nie zakwalifikował się do turnieju głównego, przegrywając w trzeciej rundzie eliminacji z Igorem Sijslingiem 4:6, 6:3, 4:6. Sztuka ta udała się mu natomiast na kortach Wimbledonu. Po kwalifikacjach bez straty seta, Jerzy pokonał Simone Bolellego oraz Ernestsa Gulbisa. Zwycięską passę Polaka zatrzymał dopiero Florian Mayer – Jerzy nie wykorzystał dwóch piłek meczowych w ostatnim secie i ostatecznie przegrał 6:7(5), 6:3, 6:2, 3:6, 5:7.
W lipcu wystartował w holenderskim challengerze, rozgrywanym na kortach w Scheveningen. Rozstawiony z numerem pierwszym Polak stracił tylko jednego seta w całym turnieju, a w finale pokonał reprezentanta gospodarzy Matwe Middelkoopa 6:2, 6:2. Zwycięstwo w tym turnieju dało mu awans do pierwszej setki rankingu ATP (dokładnie 87. lokatę). Identyczny rezultat jak w Holandii uzyskał w Poznaniu, gdzie ze zwycięstwa cieszył się po meczu z Jonathanem Dasnieres de Veigy. Triumf ten pozwolił mu awansować na jeszcze wyższe, 82. miejsce w rankingu. Na tym turnieju wyrównał należący do Ivo Karlovicia oficjalny rekord świata w szybkości serwisu – 251 km/h.
Podczas US Open Janowicz odpadł w pierwszej rundzie, przegrywając 2:6, 6:7(8), 6:3, 3:6 z grającym dzięki dzikiej karcie, notowanym w rankingu ATP o około tysiąc pozycji niżej od niego Dennisem Novikovem.