Szefostwo zespołu szybko zdało sobie sprawę z tego, że muszą dać Finowi szansę na zapoznanie się z samochodem. Przed Grand Prix Wielkiej Brytanii zespół wziął udział w testach na torze Silverstone. Howden Ganley, były kierowca Formuły 1, który wcześniej poprawiał Marche zespołu, pracował wtedy dla nich jako inżynier. Twierdził, że potrafi zmniejszyć czas okrążenia o całe dwie sekundy. Podczas testów zespół uzyskiwał rezultaty podobne do Gilles'a Villeneuve'a w McLarenie. Nadzieje przed nadchodzącym wyścigiem były wielkie.
Kozarowitzky był pewny, że tym razem uda mu się zakwalifikować do wyścigu. Podczas pierwszej sesji nad torem pojawiły się chmury i z obawy przed deszczem MacDonald kazał mu uzyskać jak najlepszy czas już na pierwszym okrążeniu pomiarowym.
Gdy Fin na drugim pomiarowym okrążeniu dotarł do szykany Woodcote, która w tamtych czasach była bardzo szybka, dogonił Ruperta Keegana, będącego na swoim rozgrzewkowym okrążeniu. Brytyjczyk nie zauważył nadjeżdżającego Marcha i pozostał na optymalnej linii jazdy. Kozarowitzky stracił kontrolę nad samochodem przy bardzo dużej prędkości i rozbił się o barierki. Stracił tym samym szanse na zakwalifikowanie się i w dodatku złamał rękę.