Jakkolwiek było, tekst ponownie znalazł się w rękach jego autorów. Nie było go jednak komu powierzyć. O Lehárze nikt nawet nie myślał. Karczag miał w pamięci świeżą porażkę Małżeństwa dla żartu, Léon i Stein porażkę Boskiego małżonka. Nie chcieli ryzykować kolejnego niepowodzenia. Lehár miał jednak w teatrze Karczaga szczerego entuzjastę w osobie sekretarza teatru Emila Steiningera, który tak długo przekonywał autorów, że Lehár jest idealnym kandydatem na kompozytora, że wreszcie, nie widząc żadnej rozsądnej alternatywy, dali mu szansę.
Jeszcze tego samego dnia, w którym otrzymał libretto, Lehár zatelefonował do Léona i przegrał mu przez telefon muzykę duetu Dummer, dummer Reitersmann i Léon powiedział, że czeka na resztę. Latem Lehár wyjechał wraz z librecistami do Salzkammergut i tam dokończył i zinstrumentował operetkę. We wrześniu przegrał całość Karczagowi i Wallnerowi. Anegdota, lansowana zresztą z humorem przez samego Karczaga, głosi, że po przesłuchaniu całości powiedział kompozytorowi: To żadna muzyka!.