Niemniej, wojsko krzyżowców przez pięć godzin musiało znosić turecki ostrzał, na który właściwie nie mogło odpowiedzieć, tak że jego szyki powoli mieszały się i zaczęło ono wycofywać się do obozu.
W tym momencie jednak, a było to niedługo po południu, przybyła druga armia krzyżowców w postaci oddziałów prowadzonych przez Rajmunda z Tuluzy, Gotfryda z Bouillon i Hugona z Vermandois. Bitwa jednak nadal nie była rozstrzygnięta i o ostatecznym zwycięstwie krzyżowców przesądziło dopiero pojawienie się na tyłach Turków oddziału prowadzonego przez biskupa Ademara, który skorzystał z rady bizantyńskich przewodników i udał się na pole bitwy górskimi ścieżkami, by następnie uderzyć na skrzydło wojsk tureckich. Turcy nie dotrzymali pola atakowi połączonych sił krzyżowców i zmęczeni całodziennym bezskutecznym nękaniem nieprzyjaciela pierzchli z pola walki. Krzyżowcy na swoich powolniejszych od tureckich koniach nie mogli ich ścigać, lecz w ich ręce wpadł nieprzyjacielski obóz wraz ze skarbem Kilidż Arslana.