Wersje koncertowe Podczas pierwotnej trasy promującej The Wall utwór ten był wykonywany na scenie przez grupę sobowtórów w maskach odlanych z twarzy członków Pink Floyd, praktycznie nieodróżnialnych od swoich pierwowzorów. Ich faktyczna tożsamość wychodziła na jaw dopiero pod koniec utworu, gdy na scenie pojawiał się prawdziwy zespół. Później imitatorzy pojawiali się także jako "surrogate band" ("grupa zastępcza") podczas wykonywania repryzy utworu, "In the Flesh". Stanowiło to swoistą grę Watersa z publicznością; miało w autoironiczny sposób obrazować bezsens stadionowych koncertów wielkich gwiazdorów rocka, bezmyślnych spędów, podczas których ludziom tak naprawdę nie chodzi o prawdziwe obcowanie ze sztuką czy artystą, a raczej o "dreszcz emocji" wywoływany przez jakichś "gwiezdnych kadetów".
Podczas zorganizowanego na placu Poczdamskim spektaklu The Wall, wykonanie utworu "In the Flesh?" powierzono niemieckiej grupie Scorpions, która wjechała na scenę limuzyną, świadomie wzmagając tym samym przesłanie utworu: przekonanie Watersa o izolacji dzielącej wielkich artystów stadionowych od własnej publiczności.