Rzymianom tymczasem dokuczał brak żywności, chłód i deszcz. Cezar dodawał swoim żołnierzom otuchy ukazując im miraż wszelkiego dostatku po zdobyciu bogatego miasta posiadającego duże zapasy zboża. Żołnierze z wielką energią sypali wały, budowali rampę oblężniczą, stawiali i chronili wieże przed próbami podpalenia. Galowie prócz nieustannych prób przeszkadzania Rzymianom w budowie rampy, próbowali także robić wypady na stanowiska oblegających, jednak kończyły się one za każdym razem porażką obrońców miasta, gdyż legioniści nieustannie czuwali na stanowiskach, gotowi do odparcia każdego ataku. Pomimo wszelkich działań Biturygów, żołnierze po dwudziestu pięciu dniach wysiłków zbudowali ogromny, drewniany pomost podchodzący pod same mury.
Kiedy rampa oblężnicza znajdowała się już stosunkowo blisko murów miasta, Galowie omal nie zniszczyli całego dzieła. Przed północą podpalili pomost od dołu za pomocą wykonanego wykopu, a jednocześnie z dwu bram dokonali wypadu na rzymskie posterunki, by uniemożliwić próby zgaszenia. Walki trwały całą noc i ostatecznie Rzymianie odparli wszystkie ataki i ugasili pożar rampy. Wobec takiego obrotu sprawy, mając świadomość, że już wkrótce nastąpi generalny szturm na mury miasta, naczelnicy galijscy zdecydowali o jego opuszczeniu przez załogę.