Nadszedł trzeci weekend wyścigowy sezonu, Grand Prix San Marino. Już w piątkowych treningach doszło do bardzo groźnie wyglądającego wypadku z udziałem kierowcy Jordana, Rubensa Barrichella. Na szczęście nic poważnego mu się nie stało i na drugi dzień wyszedł ze szpitala z zaledwie kilkoma plastrami na ramieniu. Nie wystartował ani w kwalifikacjach, ani w wyścigu. Mimo wypadku weekend był kontynuowany. Następnego dnia podczas kwalifikacji zginął kierowca Simteka Roland Ratzenberger. Austriak na jednym z poprzednich zakrętów uszkodził sobie przednie skrzydło. Na zakręcie Villeneuve’a jego bolid, pozbawiony siły dociskowej z przodu wyjechał poza tor i uderzył z prędkością niemal 300 km/h w betonową ścianę. Tragedia austriackiego kierowcy nie spowodowała przerwania weekendu wyścigowego. W niedzielę po starcie doszło do wypadku, w którym zostało rannych kilku kibiców. Na tor wyjechał samochód bezpieczeństwa. Powolna jazda bolidów podczas neutralizacji spowodowała spadek temperatury opon i ich skurczenie o 25%. Kiedy zmniejsza się prześwit między pojazdem a nawierzchnią toru rośnie jego przyczepność, jednak gdy podwozie dotknie asfaltu gwałtownie bolid ją traci.