Czynnościom tym towarzyszyły inwokacje katarktyczne.

Šešgallu nakrywał stół ofiarny dla Marduka i na jego cześć dokonywał libacji winem. Przygotowywany był też posiłek dla boga Nabu, którego posąg przypłynąć miał tego dnia w barce procesyjnej z Borsipy do Babilonu. Posiłek wraz ze stołem był przenoszony nad rzekę. Przybycie barki procesyjnej boga Nabu do Babilonu było wielkim wydarzeniem, któremu towarzyszyć musiały parada i wielkie tłumy mieszkańców. Wraz z posągiem Nabu barką przybywał też król, który prowadził następnie ten posąg w procesji do E-sagili. Tam król oddawał kapłanowi swoje insygnia oraz harpe – wynoszono je do sanktuarium wewnętrznego – i zasiadał na krześle przed posągiem Marduka. Šešgallu wymierzał władcy policzek, który miał na celu wymuszenie jego klęknięcia i rozpoczęcia spowiedzi negatywnej. Najwyższy kapłan zapewniał króla o wysłuchaniu jego modlitwy i udzielał mu błogosławieństwa. Zwracał także odebrane insygnia i harpe, po czym ponownie uderzał władcę w policzek, zmuszając króla do płaczu, co było znakiem przychylności Marduka. O zachodzie słońca šešgallu robił wiązkę o długości trzech łokci z czterdziestu trzcin i liścia palmy. Na dziedzińcu wykopywał dół, do którego wkładał wiązkę, miód, śmietanę i olej. Nad dół przeprowadzał białego byka. Król tymczasem rozpalał w jamie ognisko.