thumb|Nieistniejący dziś pomnik Courbiere’a w grudziądzkiej twierdzy Pod koniec stycznia tego roku pojawiła się pod Grudziądzem kompania piechoty pod dowództwem kapitana Jana Barankiewicza, zajmując Wielki Lubień. Pododdział ten stanowił osłonę polskiego zgrupowania gen. Henryka Dąbrowskiego. Pojawienie się wojsk polskich spowodowało kłopoty dowództwa Twierdzy, ponieważ Polacy z załogi Cytadeli zaczęli dezerterować. Źródła mówią o ucieczce podoficera i ośmiu żołnierzy.

Po przystąpieniu do wojny Rosji i po chwilowych sukcesach Rosjan w Prusach Wschodnich siły Wielkiej Armii opuściły zdobyty obszar. Mimo że następnego dnia powróciły pod Grudziądz, miasto pozostało w rękach Prusaków.

Dezercje z oddziałów pruskich spotęgowało przybycie do Wielkiego Lubienia polskiego 11 Pułku Piechoty, dowodzonego przez pułkownika Józefa Wasilewskiego w sile 1600 ludzi. Wkrótce w okolice miasta zaczęły ściągać inne polskie oddziały. Powoli przygotowywano się do szturmu. Polacy wsparci batalionami heskimi 11 lutego zdobyli Grudziądz. Nie powiodła się jednak próba zdobycia samej Cytadeli. Po 12 lutego dotarła pod Grudziądz Legia Kaliska generała Józefa Zajączka. Rozpoczęła się wtedy właściwa blokada Twierdzy.