Napastnicy zdali sobie sprawę, że nikt z nich nie potrafi prowadzić tego specyficznego modelu lokomotywy, English Electric Type 4, dlatego zmuszono rannego maszynistę, by poprowadził pociąg do uprzednio umówionego miejsca, gdzie czekał na nich samochód. Zanim pociąg ruszył, jeden z napastników odczepił ostatni, trzeci wagon składu. Obsługa wagonu przesyłek wartościowych zauważyła odczepienie wagonu i usłyszała syk pary, ale przyjęła, że nastąpiło ono przypadkowo. Na różne sposoby usiłowali zwrócić uwagę pozostałych członków obsługi krzykami przez okno, ale bezskutecznie. Obsługa wagonu zorientowała się, że dokonano napadu na pociąg dopiero w momencie, gdy jedno z okien wagonu zostało wybite. Jeden z pracowników krzyknął „to jest napad!”. Próbowano zabezpieczyć wejście do wagonu workami, kiedy do wnętrza wtargnął przez okno jeden z napastników, grożąc załodze ciężkim metalowym łomem. Inni napastnicy weszli przez drzwi do korytarza i zmusili pracowników do położenia się na podłodze. Pilnował ich jeden z napastników, podczas gdy pozostali rabowali paczki z pieniędzmi, rzucając je prawdopodobnie do czekającego pojazdu. Następnie obsługa pociągu została związana i pozostawiona w wagonie przesyłek wartościowych, a gang wydał polecenie, by nie kontaktowali się z policją co najmniej przez 30 minut.