Jego umiarkowana polityka została wynagrodzona przez posłów do Zgromadzenia Narodowego, którzy 11 lutego 1919 r. wybrali go 277 głosami z 379 na prezydenta Niemiec. Odniósł on miażdżące zwycięstwo wobec kontrkandydata z DVP, który uzyskał zaledwie 49 głosów. W trakcie swojej siedmioletniej kadencji był jednym z najważniejszych polityków niemieckich działających na rzecz umocnienia demokracji i stabilizacji politycznej. Kręgi radykalnej i komunistycznej lewicy zarzucały mu zdradę klasy robotniczej i sprzeniewierzenie się ideałom socjalizmu, ze względu na jego aktywność wymierzoną przeciw atakom na republikę z lewa, jak i z prawa. Monarchiści i skrajna prawica także atakowali go, oskarżając go o zdradę narodu.
Jako prezydent zdystansował się od swojej partii, nie wahając się mianować centroprawicowych polityków na kanclerzy, takich jak Wilhelm Cuno lub Hans Luther. Wykorzystywał także często swoje szerokie prawa w ramach art. 48 konstytucji weimarskiej.