„Ja… przysięgam, że te wina wszystkie którekolwiek, tak jako terasz w sobie są same zachowane, o nich niczem przetwarzacz nie będę, ani zatrzymanim”  (to jest dodaniem destylatu) albo niekiszalim winem [tj. moszczem ] slodzicz go nie bendę, żeby łagodniejsze, a zathim odbithniejsze [łatwiej sprzedawalne] było. (…) Thakże (…) żadnego podlejszego winem any żadną rzeczą nie rozthworzę [rozcieńczę] any odmienie. (…) Thak my P. Bóg pomosz i szina jego umęczenie”.

Moda na wzmacniane wina aromatyzowane przeniosła się z Polski i Węgier do pozostałych krajów. W Niemczech już w drugiej połowie XVI wieku zaczęły pojawiać się wina aromatyzowane piołunem. Niemieckie słowo „wermut” oznacza właśnie piołun i tak właśnie skrótowo zaczęto określać aromatyzowane i wzmacniane wina. Mniej więcej w tym czasie włoski kupiec o nazwisku D'Alessio zaczął produkować podobny produkt w Piemoncie jako „wino piołunowe”. Wraz z jego sukcesem podobną drogą zaczęli podążać inni producenci, głównie we wschodniej i południowo-wschodniej Francji. Przy czym każdy z nich starał się przygotować wyjątkową i charakterystyczną dla siebie mieszankę ziół i przypraw.