Cooper poinstruował kapitana, by ten podkołował samolot do odległej części pola startowego oraz przyciemnił światła w kabinie, tak aby uniemożliwić strzelanie policyjnym snajperom. Polecił kontroli ruchu, aby jedna osoba samodzielnie dostarczyła okup oraz spadochrony. Wybrana osoba, pracownik linii Northwest Orient, podjechał do samolotu i wręczył pieniądze i spadochrony stewardesie Mucklow, przez schody ogonowe. Kilka minut później Cooper uwolnił wszystkich 36 pasażerów oraz stewardesę Schaffner przez schody ogonowe. Pilot Scott, stewardesa Mucklow, pierwszy oficer Bob Rataczak i mechanik pokładowy H.E. Anderson nie dostali pozwolenia na opuszczenie samolotu.

Plany Coopera i jego żądanie czterech spadochronów stanowiły zagadkę dla FBI. Agenci zastanawiali się czy Cooper miał na pokładzie wspólnika, czy cztery spadochrony były przeznaczone dla członków załogi, którzy pozostali na pokładzie. Dotąd, nikt nie próbował skakać ze spadochronem z porwanego samolotu cywilnego. Kiedy samolot był tankowany, urzędnik Federal Aviation Administration (FAA), który chciał wyjaśnić porywaczowi konsekwencje jego czynu, podszedł do drzwi samolotu i poprosił Coopera o pozwolenie na wejście na pokład. Ten natychmiast odmówił. Korek parowy w pompie cysterny spowalniał tankowanie.