Sto metrów miłości nie odbiegało znacząco w swojej konstrukcji od filmu Romeo i Julcia (1932). Była to seria luźno skomponowanych skeczy kabaretowych, gdzie szczególną rolę odgrywał humor „szmoncesowy” i ludowy. W ten sposób produkcja upodabniała się bardziej do widowiska rewiowego niż opowieści filmowej.
Odbiór Premiera i recenzje Premiera Stu metrów miłości odbyła się 15 listopada 1932 w warszawskim kinie Casino. Film został przyjęty entuzjastycznie przez publiczność.
Film uzyskał przychylne opinie prasowe w „Dzienniku Wileńskim”, „Kinie”, „Kurierze Warszawskim”, „Naszym Przeglądzie” i „Polsce Zbrojnej”. Przede wszystkim recenzenci uznali go za jedną z wyróżniających się produkcji pod względem jakości w polskiej kinematografii w ostatnich latach. Według sprawozdawcy „Naszego Przeglądu” „z prawdziwym uznaniem należy powitać ten miły, bezpretensjonalny, pogodny film. Krajowa produkcja filmowa grąży się w coraz bardziej wymyślnych i nierealnych konfliktach dramatycznych. Po obejrzeniu ostatnich wyczynów w tej dziedzinie komedja przynosi nam wyraźne odprężenie i ulgę, zwłaszcza komedja zakrapiana swoistym humorem i zdrowym dowcipem”. Zdaniem krytyków zaletami Stu metrów miłości były dobre tempo, pomysłowe gagi i kawały, brak teatralności i deklamatorstwa.