Wracał zaś na wozie konnym, przysłanym z Wieliczki po uzbierane dary. Zachował się przekaz Franciszka Chytrosia, który jako dwudziestoletni młodzieniec kwestował z nim przez dwa tygodnie w adwencie 1936, który tak o nim m.in. powiedział:

Swoją postawą budził podziw, szacunek i zaufanie zarówno u kapłanów, jak i u świeckich. Inny towarzysz jego kwest Tomasz Duran tak o nim m.in. powiedział:

O ubogich br. Alojzy troszczył się do ostatnich chwil swego życia, gdy był już śmiertelnie chory i nie mógł spożyć posiłku, poprosił, aby go zaniesiono biednym przy furcie. Jego habit był wyszarzały i połatany. Mieszkał w małej celi (która się zachowała do dzisiaj) o wymiarach: (2,62 × 2,35) m, w której znajdowało się proste drewniane łóżko, mały szewski stołek, miednica na taboreciku, mała szafka, na ścianie wieszak oraz krzyż i parę obrazów świętych (w późniejszych latach wstawiono mu jeszcze niewielki kamyczkowy piecyk).