Ukonkretnieniem idei ekstazy jest pochodząca z 1956 praca Żółte-złote. Prostota formy, ograniczająca się do monochromatycznych trzech prostokątnych płaszczyzn, delikatność prowadzenia pędzla wydobywają z dzieła niejednorodne światło i wibrację kolorów. Formy prostokątów sprawiają wrażenie, jakby wynurzały się z obrazu, zmieniając odległość względem obserwatora, co razem z grą światła i barwy daje efekt lekkiego ruchu. Artysta miał zwyczaj tak manipulować barwą, aby formy sprawiały złudzenie, że wychodzą w przód lub cofają się w głąb.

Pragnął wchłonąć widza w obraz, wprowadzić go w stan ekstazy, dlatego chciał przekroczyć granicę, jaką malarzowi daje zwykła przyjemność z obcowania z barwą. Zresztą często powtarzał, że kolorystą nie jest.

Kolor i płaszczyzna Interesował go nie tylko emocjonalny aspekt koloru. Równie mocno akcentował rolę płaszczyzny barwnej. Jego płótna często pozostawały bez ram, zamalowywał podwinięte brzegi, przeważnie mocowane z tyłu blejtramu. Chciał, aby jego kompozycje dawały złudzenie elementu większej całości, za którą uważał swoją twórczość.