Mimo tego popadł w konflikt z niemieckim czasopismem Germania, które publikowało artykuły poświęcone możliwościom odbudowy Polski. Nie tylko przeciwstawiał się takim pomysłom, ale oskarżył redakcję o zdradę stanu. Był jednak niekonsekwentny. Pozytywnie zareagował na pogłoski o możliwej koronacji cesarza austriackiego na króla Polski. Również na plany utworzenia polskiego państwa buforowego stwierdził: Daj Boże, żeby do tego przyszło. Tedy by cały świat zaśpiewał Hosanna. W jego wypowiedziach zaczęły pojawiać się tonu przeciwstawne do swoich dawnych publikacji. W 1882 napisał: Gdyby ktoś dopiero do takich Mazurów mówił: Wyście Niemcami, bo niemieckie imiona macie, tedy takiego człeka dziwakiem przezwali. Jego późniejsze poglądy zakładały, że mieszkańcy Prus wyznania ewangelickiego to Prusacy albo Staroprusacy, wierni poddani króla pruskiego, mimo że ich językiem ojczystym jest polski. Ta właśnie mowa łączy ich z Polakami, którymi nie są, ale są braćmi Polaków. Oddziela ich od polskości historia, wyznanie i współczesna państwowość. Wydawany przez niego po polsku kalendarz nosił tytuł Kalendarz Królewsko-Pruski Ewangelicki. Był on świadectwem etnicznej polskości Mazurów.