Pisała poezję, montażową prozę i eseje teoretyczne. Uważała się za „ambasadorkę modernizmu” i misję tę realizowała wygłaszając liczne wykłady. Współpracowała z artystami lwowskiego „artesu” i Grupy Krakowskiej, była również związana z nowojorskimi introspektywistami jidysz z grupy „Inzich” (Wsobie). We wstępie do katalogu wystawy Montaże. Debora Vogel i nowa legenda miasta, która miała miejsce w 2017 roku w Muzeum Sztuki w Łodzi, kuratorzy pisali:
Była jedną z pokolenia budowniczych świata, którym to mianem Andrzej Turowski określił awangardzistów wierzących, mówiąc za samą Vogel w „legendę konstruktywności”, a zarazem naznaczonych piętnem nadciągającej katastrofy i ją też w sztuce przeczuwających. A jednak długo pozostawała nieznana. Co najwyżej wzmiankowana przy okazji paru nazwisk polskiej, męskiej awangardy i modernizmu, jak Witkacy czy Schulz, z którymi była zaprzyjaźniona. Powodów po temu jest kilka, a marginalizacja kobiet w historii tych nurtów to jeden z nich i to wcale niebłahy. Siła i nowatorstwo teorii-praktyki Vogel, eksperymentu artystycznego i krytyki społecznej zarazem, nie zostały w swoim czasie dostatecznie rozpoznane.