Zawieszenie broni lepiej wykorzystała strona polska, która ściągnęła do kraju węgierskie oddziały posiłkowe pod osobistym dowództwem Zygmunta Luksemburskiego. Śmiały atak połączonych sił węgiersko-polskich spowodował, że Siemowit zrezygnował z dalszej walki, tym bardziej, że również brat Janusz opowiedział się wtedy ostatecznie za uznaniem sukcesji Jadwigi.
Klęska na Mazowszu ostatecznie przekonała topniejące w błyskawicznym tempie szeregi zwolenników Siemowita IV, że koncepcja wyniesienia jego na króla straciła szansę realizacji. Wobec tego i w związku z ostatecznym odrzuceniem w październiku 1384 przez możnych małopolskich propozycji małżeńskich Siemowita, książę mazowiecki przyjął inną taktykę – próbując, wobec niemożności zdobycia korony, zdobyć jak najwięcej dla siebie.
Tym razem walki toczyły się pomyślnie dla Siemowita, który przed końcem 1384 r. opanował Łęczycę. Książę mazowiecki zdawał sobie sprawę, że wobec potęgi Polski sprzymierzonej z Litwą wobec planowanej unii w Krewie, jego siły są za szczupłe. W końcu zdecydował się na rokowania pokojowe z Jadwigą uwieńczone sukcesem 12 grudnia 1385. Pokój był korzystny dla księcia mazowieckiego. Siemowit IV zobowiązał się w nim do zwrotu wszystkich dzierżonych dóbr królewskich w zamian za ogromną sumę 10 000 kop groszy praskich.