Na jego grobie postawiono krzyż i tablicę z imieniem i nazwiskiem, potem trzykrotnie usuwaną przez bolszewików.
Szczegóły, dotyczące losów Micińskiego, w 1922 podała też Hanna Zahorska, według której przed śmiercią Miciński przebywał z rodziną w Homlu, skąd udał się do baronowej Baranowskiej-Dohrn (była krewną jego żony), przebywającej w Czerykowie, gdzie trafiła po usunięciu jej z Wydranki przez chłopów. Miał jednak przybyć już po jej śmierci i uczestniczyć jedynie w pogrzebie. Tam próbował przemawiać do chłopów agresywnie blokujących pochówek baronowej. Swoją postawą miał się im rzekomo narazić, a po tym jak wyruszył konno w stronę Rohaczowa, został „napadnięty przez bandy” i zamordowany.
W następnych latach po jego zaginięciu krążyły w Polsce plotki, jakoby żył i porzucił rodzinę. W późniejszym okresie II Rzeczypospolitej pisano o nim jako zamordowanym przez bolszewików oficerze korpusu wschodniego.