Kontrowersje Oceniając działania gen. Bortnowskiego podczas kampanii wrześniowej jego podkomendny gen. Mikołaj Bołtuć przed śmiercią miał stwierdzić, iż żałuje, że „w pierwszych dniach wojny, w czasie bitwy w Borach Tucholskich, nie dał mu kuli w łeb i nie objął dowództwa” oraz „jak zginę, to niech wszyscy wiedzą, że zginąłem ja i armia z winy tego skurwysyna”.

Powyższa opinia, znana z przekazu gen. Wiktora Thommée, pozostaje w sprzeczności z opiniami, jakie o gen. Bortnowskim mieli inni jego wrześniowi podkomendni wysokiego szczebla, jak dowódca 9. DP płk. Józef Werobej, dowódca 35. pp płk. Jan Maliszewski, który w 1939 wyrwał swój pułk z kotła w „korytarzu” pomorskim. Podobnie bardzo pozytywnie odnosił się do gen. Bortnowskiego ppłk Czesław Kopański – kwatermistrz armii „Pomorze” oraz inni oficerowie tejże armii.

Gen. Mikołaj Bołtuć (o którym gen. Bortnowski wyrażał się po wojnie w sposób pozytywny) był dowódcą „popędliwym” w słowach i czynach. W czasie walk wrześniowych odwołał na polu walki obydwu dowódców dywizji wchodzących w skład podległej mu Grupy Operacyjnej. Dodatkowo bombardowanie w czasie walk nad Bzurą i podczas przebijania się ku twierdzy Modlin mogło nadwerężyć mu nerwy. Gen.