Istnieją przecież „spolszczenia”, „przełożenia”, „translacje”, a każde z tych pojęć niuansuje pracę tłumacza w inny sposób. Z tych rozważań wypływa wniosek Jarniewicza na temat nieprzekładalności, które to pojęcie pozostaje problemem w dyskusjach przekładoznawczych jedynie wtedy, gdy przekład wciąż rozumiany jest jako transfer.

Przedłużeniem postulatów z Gościnności słowa o wyjściu tłumaczy z ukrycia jest przypisanie tłumaczom amalgamatu ról, spośród których najwięcej kontrowersji wzbudza rola autora, o czym wspomina Jarniewicz, przywołując w jednym ze szkiców dyskusję z Edwardem Balcerzanem. Jarniewicz zaznacza jednak, że powyższe zestawienie nie ma na celu uwznioślenia zawodu tłumacza (co można by wywnioskować, wychodząc z fałszywego założenia, że autor oryginału przewyższa tłumacza rangą). Celem tej fuzji jest przede wszystkim wyszczególnienie wachlarzu decyzji, jakie podejmuje tłumacz – są to nierzadko decyzje zbliżone właśnie do decyzji autorskich. Tłumacz zatem, zdaniem Jarniewicza, jest „współ-twórcą” czy też „prze-twórcą”, co wiąże się znów z widzialnością tłumaczy i traktowaniem ich pracy jako pracy niezależnej, zwolnionej z odpowiedzialności wobec „autorytetu oryginału”.