Okręty francuskie były zacumowane w linii przy brzegu, a siły brytyjskie zaatakowały, biorąc je „w dwa ognie” – od strony morza i – co było bardzo ryzykownym manewrem – od strony mielizn. Dzięki temu okręty francuskie (dodatkowo nieprzygotowane do boju od strony brzegu) nie miały możliwości wspierania się w obronie, a Brytyjczycy posiadali podwójną siłę ognia.
Po tej bitwie Nelson otrzymał stopień wiceadmirała i w 1801 zgodził się służyć we Flocie Bałtyckiej, dowodzonej przez admirała Hyde’a Parkera. Flota ta pokonała Duńczyków w bitwie pod Kopenhagą. W trakcie tej bitwy – polegającej na wzajemnym ostrzale twierdzy i floty inwazyjnej – widząc bezskuteczność ataków i coraz większe zniszczenia brytyjskich okrętów, adm. Parker nakazał Nelsonowi wycofanie, na co ten nie zareagował. Na uwagi podwładnych, wskazujące na wywieszone flagi sygnałowe na okręcie admiralskim, Nelson przyłożył lunetę do niewidzącego oka i oświadczył, że nie widzi żadnych rozkazów. W chwilę potem niespodziewanie Duńczycy zaprzestali ognia i poprosili o rozmowy pokojowe, które przyniosły sukces Brytyjczykom.
Po wybuchu nowej wojny z Francją wraz ze swoją flotą znalazł się na Morzu Śródziemnym, gdzie przez 2 lata w Tulonie blokował okręty francuskie.