Podczas pokazów okazało się, że: nie wyznaczono wcześniej osób odpowiedzialnych za wpuszczanie pasażerów do samolotu i loty z nimi — ich rolę pełnili doraźnie wyznaczeni członkowie aeroklubu (wpierw skoczkowie spadochronowi, a potem piloci szybowcowi) nie biorący w danym czasie udziału w pokazach. Osoby te nie potrafiły zapewnić porządku przy wchodzeniu pasażerów oraz nie zwracały większej uwagi na ich zachowanie podczas lotu; na pokład samolotu oprócz pasażerów z biletami byli wpuszczani: po paru, a w ostatnim locie kilkunastu żołnierzy LWP z oddziału wysłanego do pomocy przy organizacji pokazów — żołnierzom „załatwił” udział w lotach ich dowódca, który porozumiał się w tym celu z kierownictwem aeroklubu
Lot zakończony katastrofą miał być ostatnim lotem tego dnia, dlatego też na pokład dodatkowo wpuszczono wszystkich żołnierzy. Osoby te w większości przykucnęły w tylnej części samolotu — pilot nie wiedział ani o liczbie tych osób, ani o tym, że zgrupowali się oni z tyłu.