Domniemane wejście na Babią Górę W „Dodatku” do „Gazety Warszawskiej” nr 86 z 26 października 1813 r. ksiądz Bończa-Bystrzycki ogłosił szerszy tekst, dotyczący katastroficznej powodzi, jaka nawiedziła m.in. dorzecze Wisły w sierpniu i wrześniu tegoż roku. W artykule tym podał, jakoby w 1782 r. został wysłany przez króla Stanisława Augusta (...) do Wiednia, i dla zwiedzenia pierwey Babiej góry, Tatrów i Matrów tak zwanych (...), a także wymierzenia wysokości Babieygóry, Tatrów i Matrów względem Krakowa (...). Dalej podał również opis wejścia na Babią Górę, najwyższy szczyt Beskidów Zachodnich: (...) iakoż dnia 8 lipca z kilkunastu strzelcami dla bezpieczeństwa, zrana o godzinie 6tey poiechaliśmy na Babigórę, końmi tamteyszymi, które zwykły biegac po górze iak sarny, iechaliśmy na Babiągórę, ile tylko można było końmi iechać godzin 5, a cztery godziny piechotąśmy szli. (...) Z wierzchołka tey góry widzieliśmy Kraków, tak iak na dłoni, dystyngwując kolory dachów oczyma własnemi, a używszy lunet Angielskich dystyngwowaliśmy szyby w oknach. Nawet widzieliśmy Święty Krzyż (...)„Dodatek” do „Gazety Warszawskiej” nr 86 z 26 października 1813 r..