Daisy na zamku w Książu twierdziła, że doświadczała zjawisk paranormalnych. Pewnego poranka została obudzona przez dziwną postać, która próbowała rozpalić w kominku. Postać opuściła nagle pogrzebacz i narobiła ogromnego hałasu, po czym znikła, nie rozpalając na palenisku. Księżna, słabo znając niemiecki, mogła tylko patrzeć. Później powiadomiła o tym męża, który wypytywał służbę, jednak żadna osoba się do tego nie przyznała, a także żadna nie pasowała do opisu podanego przez Daisy. Sytuacja powtórzyła się jeszcze dwukrotnie, dopóki księżna nie przeniosła się do innego pokoju. Kilka lat później zrobiono w tym pokoju remont i kiedy deski podłogi zostały zerwane, znaleziono pod nimi zdeformowany szkielet. Po pochowaniu, dziwna postać przestała się pojawiać.
Będąc panią na Książu, od samego początku pobytu w Niemczech starała się robić wszystko, co w jej mocy, aby sprzyjać temu, co przyczynia się do przyjaźni i zrozumienia pomiędzy krajem, gdzie się urodziła i tym, w którym przyszło żyć po ślubie. Daisy przypominała Niemcom, że niemiecka cesarzowa Wiktoria, żona Fryderyka III Hohenzollerna była angielską księżniczką, a cesarz był najstarszym wnukiem królowej Wiktorii.