10 stycznia 2011 Sąd Rejonowy dla Wrocławia-Śródmieście we Wrocławiu orzekł, że Gucwiński jest winny wieloletniego znęcania się nad niedźwiedziem. Sąd odstąpił od wymierzenia kary oskarżonemu, orzekając świadczenie pieniężne w kwocie 1000 zł na rzecz Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.
W opinii ekologów z miesięcznika „Dzikie Życie”, Pawła Kisiela i Radosława Szymczuka medialna nagonka na Antoniego Gucwińskiego w 2006 realizowana przez władze Wrocławia miała podłoże polityczne. Dyrektor i jego żona Hanna Gucwińska związani byli od wielu lat z lewicą, a Wrocław był rządzony po 1989 tylko przez ugrupowania prawicowe. Ich zdaniem sednem konfliktu z władzami Wrocławia były grunty położone blisko wrocławskiego ZOO, należące jeszcze w latach 90. XX w. do klubu sportowego Ślęza Wrocław. Władze Wrocławia, zarówno jeszcze peerelowskie, jak i rządzące po 1989 obiecały przekazać ten teren na potrzeby ZOO – głównie na powiększenie wybiegów dla wielu zwierząt. Jednak pod koniec lat 90. grunty zostały sprzedane prywatnym inwestorom za ułamek ich rzeczywistej wartości. Gucwiński miał przeciwko temu protestować i przez to popadł w niełaskę. Zdaniem autorów artykułu, większość zarzutów dotyczących niehumanitarnego traktowania zwierząt była „wyssana z palca”.