Odbiór Maciej Parowski w recenzji dla „Nowej Fantastyki” w 1991 uznał Dzień drogi do Meorii za powieść zamykającą epokę PRL-owskiej fantastyki socjologicznej, łączącą polityczną alegorię zniewolenia z powieścią wojenną, groteską i humorem. Chwalił językową pomysłowość Oramusa, konstrukcję świata oraz umiejętne prowadzenie licznych postaci i wątków. Zwracał uwagę na nietypowy dla tego nurtu optymizm utworu: mimo przedstawienia mechanizmów przemocy i podporządkowania powieść ukazuje możliwość odzyskania suwerenności i zwycięstwa. Podkreślał przy tym, że zakończenie nie jest prostą utopijną konkluzją – osiągnięcie „raju” staje się początkiem kolejnej drogi i nowych wyzwań.
Dwadzieścia lat później, Parowski ponownie napisał o powieści: „Oramus przeraża i krzepi. Daje wizję wielopostaciowego pogromu, ale zarazem nadzieję, Pokazuje upadek, lecz także dążenie do wielkości”. Z formalnego punktu widzenia powieść ma interesująca konstrukcję. Czytelnik w trakcie czytania powieści śledzi kilkanaście postaci, pozornie nie mających ze sobą związku. Dopiero na końcu składają się one w spójną intrygę.