Wkrótce po wojnie miejscowe społeczeństwo wzniosło na mogile okazały pomnik - nagrobek z epitafium, który poświęcono 1 września 1945 r. Spośród zbrodni dokonanych przez SS na ewakuowanych więźniach oświęcimskich w trakcie ich przemarszu przez Rój, w pamięci tutejszych mieszkańców najbardziej utkwiła zastrzelenie dwóch więźniarek, matki i córki, przed miejscową szkołą (budynkiem określonym obecnie jako „stara szkoła”). Pierwszą zabito matkę. Córka z płaczem przypadła do leżącego na ziemi ciała zabitej, nie chcąc go opuścić. Drugim strzał ugodził dziewczynę, nie spowodował jednak natychmiastowej jej śmierci. Długo jeszcze błagała o pomoc lub dobicie. Obawa przed represjami ze strony hitlerowców sprawiły, iż nikt nie odważył się pospieszyć jej z pomocą.
19 kwietnia 1958 r. specjalna ekipa przeprowadziła ekshumację zwłok i pomimo sprzeciwu ze strony społeczeństwa (m.in. przewodniczącego Gromadzkiej Rady Narodowej Alojzego Kolona i przewodniczącego Frontu Jedności Narodu Alojzego Pustelnika) wywiozła je z Roju do innego zbiorowego grobu, przypuszczalnie do Gliwic.