1 złoty równał się wówczas około 30 groszom). Płatnerz zaprotestował, za co został spoliczkowany przez Andrzeja w swoim domu. Starosta udał się następnie na ratusz i złożył skargę na rzemieślnika. Posłano po Klemensa, w tym czasie Tęczyński wyszedł z ratusza i na ulicy spotkał aresztowanego płatnerza. Według Długosza rzemieślnik miał wtedy krzyknąć do szlachcica: Panie pobiłeś mnie i dałeś mi policzek sromotnie w mym własnym domu, ale nie będziesz już mnie więcej bił.. Tęczyński, słysząc te słowa, zaatakował go ponownie. Obrażenia były na tyle dotkliwe, że mieszczanina odniesiono do domu. Świadkami tego zdarzenia byli rajcowie Mikołaj Kridlar i Walter Kesling. Wieść o zdarzeniu szybko rozprzestrzeniła się po Krakowie.
Rajcy miejscy, próbując zapobiec zamieszkom, zamknęli bramy miasta i udali się na skargę do królowej Elżbiety Rakuszanki. Ta nakazała spokój i zagroziła karą 80 000 grzywien temu, kto naruszyłby jej nakaz. Skargę rozstrzygnąć miał po powrocie król Kazimierz Jagiellończyk, który przebywał wtedy poza miastem ze względu na trwającą wojnę trzynastoletnią. Jednak w mieście panowały niepokoje społeczne, tłum wyległ na ulicę. Andrzej Tęczyński zabarykadował się we własnym domu na ulicy Brackiej.