Jest to sytuacja będąca przeciwieństwem tej, w której znalazł się dialekt południowokresowy. Pomimo tego, że pokaźne grupy greckokatolickiej szlachty i mieszczaństwa uległy polonizacji, to większość chłopstwa pozostała przy języku ruskim. W Galicji Wschodniej po uwłaszczeniu chłopstwa w 1848 roku włościanie nie przyjęli języka polskiego, ponieważ zapobiegł temu silnie rozwijający się od lat 1837–1848 nacjonalizm ukraiński i poczucie odrębności Rusinów wspierane energicznie przez władze w Wiedniu. Dlatego na kresach południowo-wschodnich polszczyzna nie wytworzyła zwartego obszaru językowego, a tylko setki mniejszych bądź większych miejsc występowania w otoczeniu ukraińskim ciągnących się od Przemyśla, Jarosławia poprzez Lwów, Trembowlę, Tarnopol, Skałat aż po Kamieniec Podolski.
Na kresach północno-wschodnich po uwłaszczeniu w roku 1864 nie istniał jeszcze wykształcony nacjonalizm litewski i białoruski, który mógłby zapobiec polonizacji świeżo uwłaszczonej ludności wiejskiej. Istniały natomiast resentymenty antyrosyjskie, które silnie zbliżały tę ludność do kultury polskiej. Sam proces przechodzenia chłopów litewskojęzycznych na język polski został zainicjowany już w latach 50. XIX stulecia i miał ważne uzasadnienie socjolingwistyczne.