W powstałą lukę ruszyła cała jazda polska. Gdy w środku taboru jazda polska gromiła Kozaków, jedyną siłą, która broniła się jeszcze w sposób zorganizowany była grupa na przedzie kozackiego taboru. Dowodzili nią Paweł Pawluk i Karpo Skidan, mając 4 działa i kozackich weteranów uzbrojonych w samopały. Na nich skupił teraz swą uwagę Potocki, rzucając na nich dragonię Bieganowskiego i siły Samuela Łaszcza.

Doszło do drugiego rozerwania taboru, tym razem od czoła. Kozacy rzucili się do ucieczki, ścigani przez polską jazdę. Wieczorem Pawluk i Skidan z niewielkimi siłami i niewielkim taborem uszli do Czehrynia. Reszta sił kozackich, która pozostała w taborze, utworzyła malutki taborek pod wodzą Dymitra Huni. Mając 2 działa resztka Kozaków zażarcie się opierała aż do późnej nocy. Pod osłoną ciemności taborek Huni zaczął się wycofywać, został jednak wkrótce otoczony i zablokowany. Zatrzymani Kozacy okopali się. Złożone przez stronę polską propozycje kapitulacji zostały odrzucone. O 3:00 w nocy ruchoma forteczka kozacka ponownie zaczęła się wycofywać. Potocki obawiając się zbyt dużych strat nie zaatakował. Straty kozackie wyniosły 6000 ludzi. Ponadto Polacy zdobyli 6 dział (2 pozostałe zdołał zabrać Hunia) i większość wozów z ich pokaźną zawartością.