Za trzecim razem jazda polska sforsowała Słucz i uderzyła na artylerię kozacką, zdobywając 9 dział. Przeprawiona uprzednio jazda kozacka nie odważyła się uderzyć na tyły polskie. Wojska polskie z powodu zbyt dużej przewagi liczebnej przeciwnika oraz z powodu braku piechoty, którą wcześniej odesłano, nie próbowały zdobyć kozackiego taboru. Wiśniowiecki postanowił wycofać się na Kolczyn. Krzywonos wkrótce przeszedł na drugi brzeg Słuczy i zajął Konstantynów.
Po bitwie Kozacy stracili 10–15 tys. ludzi, Polacy – tylko 200–300 ludzi. Bitwa ze strategicznego punktu widzenia, choć zaangażowane były w niej znaczne siły, nie miała wielkiego znaczenia i nie wpłynęła na tempo rozprzestrzeniania się powstania. Marsz Kozaków nie został powstrzymany – zajęli wkrótce Wołyń i Podole oraz oblegli Kamieniec Podolski.
Natomiast z taktycznego punktu widzenia wygrali Polacy – na tle Maksyma Krzywonosa mógł zabłysnąć tutaj talent dowódczy Jeremiego Wiśniowieckiego.
Kozacy wprawdzie przedostali się na drugi brzeg, ale ponieśli ogromne straty i - co istotniejsze - nie zdołali związać sił polskich do momentu nadejścia Chmielnickiego, który 30 lipca był jeszcze w Pawołoczy.