Armia polska była ustawiona w tradycyjny dla siebie sposób: na prawym skrzydle ustawiona była jazda Krzysztofa Koryckiego i Janusza Tyszkiewicza, na lewym skrzydle stał z jazdą Wiśniowiecki, a w centrum piechota z artylerią. Nieprzyjaciel stanął za rzeką, pozwalając przeprawić się polskim harcownikom. Po krótkich utarczkach harcownicy polscy wycofali się. Krzywonos ufny w swoją przewagę liczebną ruszył do frontalnego natarcia. Na przedzie uderzył na Polaków Iwan Hira wraz z białocerkiewskim pułkiem jazdy, wypierając Polaków za rzekę. Przeprawy bronił oberszter Samuel Osiński wraz z kompanią muszkieterów i kilkoma działkami regimentowymi, przy wsparciu baterii kilku dział Wiśniowieckiego. Ogień był tak duży, że Kozacy wycofali się zmieszani. Teraz na Kozaków uderzyło kilka chorągwi jazdy, ścigając uciekających aż do oddalonego o półtorej mili taboru kozackiego. Następnie jazda opanowała okoliczne wzgórza, czekając na nadejście piechoty i artylerii, niezbędnych do szturmu na tabor. Wobec zapadającego zmierzchu i znacznej przewagi liczebnej armii kozackiej zrezygnowano ze zdobywania taboru i wycofano jazdę z powrotem na polski brzeg rzeki. Tego dnia wojska kozackie straciły 2-3 tys. ludzi, nie licząc jeńców (m.in.