Sztuka paleolitu od początku do końca jest sztuką zwierzęcą. Przedstawia bestiarium, bogate i różnorodne (...). Sceny są rzadkie i brakuje w nich pewnych motywów, takich jak np. wyobrażenia stada lub spółkowania. (...) Wizerunki ludzi charakteryzują się dwoma podstawowymi cechami: są niemal zawsze niekompletne, tudzież zredukowane do jednego segmentu ciała, po drugie – mało naturalistyczne, w przeciwieństwie do zwierząt. (...) O wiele liczniejsze są fragmenty ciała, dłonie w pozytywie lub negatywie, głowy, sromy i fallusy, czy też nieco rozmyte sylwetki, co do których nie ma pewności, czy są ludzkie. (...) Szczególnym motywem są istoty hybrydowe, nazywane czasami antropozoomorfami, teriantropami lub też czarownikami. Postacie te posiadają cechy zarówno ludzkie, jak i zwierzęce.

Jean Clottes opowiada się za tak zwaną „szamańską” interpretacją sztuki paleolitu, zaproponowaną przez południowoafrykańskiego archeologa Davida Lewisa-Williamsa. Wedle tej koncepcji malowidła tworzone były przez szamanów wprawiających się w stany transowe i stanowią przedstawienia świata z punktu widzenia ówczesnych wierzeń religijnych.